Głos Tybetu - jedyne radio w Tybecie

czerwiec 23rd, 2008

- Słuchacie Radia Głos Tybetu. Tu mówi Dharamsala - tak Karma Yeshi, uczesany na jeża czterdziestolatek, zaczyna pięć razy dziennie prywatną walkę o wolny Tybet

receprecz odtybetuJego siedziba to trzy mikroskopijne pokoje w indyjskim miasteczku Dharamsala leżącym u stóp Himalajów. Jego arsenał: studio, w którym ledwo mieszczą się dwie osoby, sfatygowany stół mikserski i osiem komputerów. Jego ludzie: dziewięcioro zapaleńców, którzy tydzień w tydzień przygotowują jedyny program po tybetańsku słyszalny w Tybecie.

Przeciwnikiem jest Chińska Republika Ludowa.

Karma Yeshi to redaktor naczelny radia Voice of Tibet (Głos Tybetu). Ze studia w Dharamsali, gdzie ma siedzibę rząd tybetański na uchodźstwie, Yeshi domaga się praw dla Tybetu.

- Dajemy ludziom informację. Niezakłamaną, bez cenzury, żeby wiedzieli, co naprawdę się dzieje. Od marca, kiedy w Lhasie zaczęły się rozruchy, nie było w Tybecie ani dnia spokoju. Cały czas trwają protesty, ludzie wychodzą na ulice. Ale władza chińska nie wspomina o tym ani słowem. Tylko my relacjonujemy, co się dzieje - mówi Yeshi.

Przez lata aktywista Tybetańskiego Kongresu Młodzieży, uczestniczył w kilkutygodniowych strajkach głodowych.

Trzynaście lat temu grupa uchodźców tybetańskich w Norwegii postanowiła założyć radio. Pomogły norweskie organizacje pozarządowe, które do dziś dają większość pieniędzy na funkcjonowanie jedynego radia poświęconego wyłącznie Tybetańczykom. Dołączył do nich Yeshi.

Voice of Tibet nie wzywa do powstania przeciwko Chińczykom. Mimo to Chiny z nim walczą - za słuchanie Voice of Tibet grożą kary, radio jest zagłuszane, a w Lhasie, stolicy Tybetu, praktycznie niesłyszalne.

- Wiemy, że ludzie obchodzą te zakazy i słuchają. Niektórzy jeżdżą za miasto kilkanaście kilometrów na rowerze, tam gdzie dochodzą fale radiowe.

Yeshi nie potrafi ocenić, do ilu osób dociera jego program. Ale wie, że jest skuteczny.

- Kiedyś nadaliśmy naukę Dalajlamy, który mówił, że nie powinno się nosić skórzanych ubrań, bo to powoduje cierpienia zwierząt. Następnego dnia w całym Tybecie ludzie wyszli na ulice i palili skórzane ubrania. Przez przypadek? Jasne, że nie!

W Tybecie mieszka dziś nieco ponad 6 mln Tybetańczyków i ponad 7,5 mln przesiedlonych tam Chińczyków. Władze w Pekinie starają się, żeby język tybetański zanikł, więc nie ma gazet tybetańskich ani radia w tym języku. Coraz więcej Tybetańczyków mówi więc wyłącznie po chińsku. Dlatego Voice of Tibet ma dwie sekcje - tybetańską i chińską.

- To konieczność, musimy dotrzeć do jak największej liczby słuchaczy. Mamy muzykę tybetańską, programy o historii naszego kraju, dyskusje w naszym języku. Dajemy też edukację - porady ginekologiczne, prawne, dla prześladowanych. Oczywiście są też nauki Jego Świątobliwości Dalajlamy. Ludzie bardzo o nie proszą, nagrywają na kasety, a potem podają dalej, tym, do których radio nie dociera - opowiada Yeshi.

- Staramy się sprawdzać każdą informację dwa razy, choć kiedy pracuje nad tym tylko dziewięć osób, które piszą, czytają i nagrywają dźwięk, to niełatwe.

Najtrudniejsze jest pozyskiwanie informacji z Tybetu - Yeshi nie chce o tym mówić, żeby nie narażać swoich źródeł. - Po zamieszkach marcowych w Lhasie Tybet jest praktycznie odcięty. Docierają strzępki informacji, jest blokada. Staramy się dowiedzieć więcej od uchodźców w Nepalu, ale i to źródło wysycha.

Yeshi marzy, by powiększyć i unowocześnić radio, wydłużyć program, nadawać przez własne anteny. Poprawić jakość dźwięku i podszkolić zespół. - Bo w sumie każdy z nas jest amatorem. Przeszliśmy tylko kursy, nasz jedyny technik też był na szkoleniu, ale przydałoby się coś więcej - mówi redaktor naczelny.

Myśli o założeniu telewizji. Na początek godzina dziennie.

Gdyby mógł to zrobić w swoim wolnym kraju, spełniłoby się jego największe marzenie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Brak informacji na temat tysiąca zatrzymanych demonstrantów w odciętym Tybecie

czerwiec 20th, 2008

Podczas gdy sztafeta ze zniczem olimpijskim podąża w stronę Lhasy, Amnesty International wzywa chińskie władze by ujawniły informacje na temat ponad 1000 osób zatrzymanych podczas protestów w marcu oraz by otworzyły Tybet dla niezależnych obserwatorów.

Wraz z tym apelem Amnesty International opublikowała uaktualnienie raportu na temat sytuacji w Tybecie – zwracając uwagę na to, że:

• władze wciąż brutalnie rozprawiają się z protestującymi,
• wobec dziennikarzy i Tybetańczyków stosowana jest ostra cenzura,
• zatrzymani byli bici, pozbawieni pomocy medycznej i jedzenia.

Sam Zarifi, dyrektor ds. Azji i Pacyfiku w Amnesty International, powiedział: „Bardzo mało informacji dochodzi z Tybetu, a te które do nas docierają tworzą przerażający obraz arbitralnych aresztowań i naruszeń praw zatrzymanych.”

„Sztafeta ze zniczem niedługo dotrze do Tybetu, co stwarza okazję do naświetlenia sytuacji, jaka tam panuje.”

Oficjalne informacje dotyczyły jedynie małej liczby skazanych w następstwie niejasnych procesów.

Zagraniczni dziennikarze wciąż nie mają wstępu do Tybetu. Z doniesień, jakie docierają od przyjaciół oraz członków rodzin do mediów i organizacji tybetańskich wynika, że policja i służby bezpieczeństwa skonfiskowały telefony komórkowe, komputery i inne urządzenia służące do komunikacji podczas rewizji klasztorów i domów prywatnych, których celem było uniemożliwienie tysiącom ludzi komunikacji ze światem zewnętrznym.

Ci, którzy ośmielają się wysłać informacje do zagranicznych mediów czy organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka opisujących protesty i aresztowania, narażeni są na aresztowanie i karę więzienia.

„Całkowite odcięcie Tybetu przyczynia się do łamania praw człowieka - arbitralnych zatrzymań, złego traktowania oraz ostrej cenzury - bezkarnie i bez szansy na udokumentowanie” powiedział Sam Zarifi.

„W chińskich więzieniach w zatrważających warunkach przebywają setki ludzi, którzy znaleźli się tam za pokojowe wyrażanie swoich opinii, a ich krewni pozbawieni są informacji dotyczących miejsca ich przetrzymywania. Wraz ze sztafetą olimpijską dziennikarze powinni mieć możliwość wstępu do Tybetu i przyjrzenia się aktualnej sytuacji w tym regionie.”

Chińskie władze dokonują zatrzymań nie tylko mnichów i mniszek, ale także tybetańskich artystów, którzy nie brali bezpośredniego udziału w protestach. Dla obydwu tych grup cechą wspólną jest działanie na rzecz ochrony tybetańskiej kultury. Jamyang Kyi, znana piosenkarka, prezenterka telewizyjna oraz producentka została aresztowana 1 kwietnia w telewizji Qinghai, gdzie pracuje. Była przetrzymywana co najmniej miesiąc bez możliwości komunikowania się, prawdopodobnie nałożono na nią areszt domowy, który zniesiono dopiero po zapłaceniu znacznej sumy pieniędzy.

Tło wydarzeń

10 marca rozpoczęły się protesty i w swej początkowej fazie przybrały agresywny charakter. Protestujący atakowali Chińczyków Han oraz należące do nich firmy. Od 14 marca, gdy Dalaj Lama wezwał protestujących do zaprzestania używania przemocy, sytuacja w Tybecie znacznie się uspokoiła.

Sztafeta ze zniczem olimpijskim przemierza Chiny pod ścisłym nadzorem, a dziennikarze są kontrolowani szczególnie w rejonach takich jak Region Autonomiczny Sinkiang-Ujgur. Data dotarcia znicza olimpijskiego do Tybetu został zmieniony – według ostatnich informacji nastąpi to w sobotę 21 czerwca.

źródło: Amnesty International Polska

Tybetańczycy w Nepalu znów zatrzymani

czerwiec 20th, 2008

Około 600 Tybetańczyków, w tym mnichów i mniszki, zatrzymano w stolicy Nepalu, Katmandu. Brali oni udział w proteście przeciwko polityce Chin w Tybecie.

Według policji, demonstranci chcieli wedrzeć się do biura wizowego przy ambasadzie Chin w Katmandu.

Policja załadowała protestujących do ciężarówek i odwiozła na komisariaty policji. Nie jest jasne, czy przeciwko manifestantom wysunięto jakieś zarzuty.

Przebywający w Nepalu na uchodźstwie Tybetańczycy protestują niemal codziennie od połowy marca, gdy 22 osoby zginęły w starciach z siłami chińskimi w stolicy Tybetu Lhasie. Demonstracje wstrzymano na jakiś czas w maju, gdy tybetański rząd na uchodźstwie w indyjskiej Dharamsali zaapelował o to po tragicznym trzęsieniu ziemi w Chinach. Protesty wznowiono na przełomie maja i czerwca.

W środę doszło do krótkich starć manifestantów z policją. Protestujący wykrzykiwali: “Niech żyje Dalajlama”, “Chcemy wolnego Tybetu”, “Precz z (prezydentem Chin) Hu Jintao”.

Władze nepalskie twierdzą, że wszelkie protesty przeciwko przyjaznemu państwu, jakim są Chiny, są nielegalne. Władze Nepalu uważają ChRL za kraj przyjazny, który udziela Nepalowi pomocy gospodarczej.

Zobacz powiekszenie

Fot. Binod Joshi AP

Protest Tybetańcztków w stolicy Nepalu

Zobacz powiekszenie

Fot. Binod Joshi AP

Nepalska policja zatrzymała ok. 600 osób

Zobacz powiekszenie

Fot. Binod Joshi AP

Nepalska policja tłumi protest Tybetańcztków

Zobacz powiekszenie

Fot. Binod Joshi AP

Ok. 600 Tybetańcztków protestujących w Katmandu zostało zatrzymanych

źródło: gazeta.pl

wROCK for FREEDOM - receprecz odtybetu21.06.2008
Pola Marsowe
Start godz. 13.30

Zagrają:
- AKURAT
- HEEBIE JEEBIES (Czechy)
- ARMIA
- LAO CHE
- MACIEJ MALEŃCZUK „Psochodancing”
- NRM (Białoruś)
- THE UKRAINIANS (Wlk. Brytania/Ukraina)
- KULT

21 czerwca na wrocławskich Polach Marsowych odbędzie się kolejna edycja festiwalu wRock For Freedom. W tym roku głównym hasłem imprezy będzie „Gramy dla Białorusi – gramy dla Tybetu”. Organizatorzy, artyści i widzowie chcą wspólnie wyrazić sprzeciw wobec sytuacji panującej w obu krajach.

Ubiegłoroczna edycja imprezy odniosła wielki sukces. Okazało się, że jest wiele osób, które chcą solidaryzować się z represjonowanymi ludźmi na całym świecie, dlatego też główna scena przeniesie się z Wyspy Słodowej na dużo większe Pola Marsowe. W najbardziej malowniczej części stolicy Dolnego Śląska, dla Tybetu i Białorusi zagrają między innymi NRM (czołowy zespół białoruskiego podziemia), The Ukrainians (projekt ukraińsko-brytyjski, umiejętnie łączący klimaty rockowe i folkiem) i Heebie Jeebies (zespół z Czech, obchodzący w tym roku swoje piętnastolecie). Obok zagranicznych gości wystąpi czołówka polskiej sceny alternatywnej – Kult, Armia, Lao Che, Akurat i Maciej Maleńczuk z najnowszym koncertowym projektem.

Obywatele Białorusi i Tybetu codziennie walczą o wolność.

My, obywatele wolnego świata, nie możemy dopuścić do tego, by wojownicy o najwyższe wartości nazywani byli przestępcami, dlatego 21 czerwca spotkajmy się we Wrocławiu by wspólnie zamanifestować solidarność ze wszystkimi uciskanymi ludźmi na całym świecie

Bilety :
20 zł - promocja do 31.05.08
25 zł - przedsprzedaż do 20.06.08
30 zł - w dniu koncertu
rezerwacje: bilety@o2.pl

Tybet bez sztafety olimpijskiej

czerwiec 17th, 2008
Sztafeta miała przybyć do stolicy Tybetu Lhasy 19 czerwca, ale będzie wtedy w Urumqi, stolicy Xinjiangu. Komitet organizacyjny igrzysk w Pekinie jest bardzo tajemniczy i na razie nie ujawnił, czy oznacza to rezygnację ze sztafety w Tybecie, gdzie w marcu wybuchły antychińskie zamieszki brutalnie stłumione przez policję i wojsko.

Oficjalnie Tybet jest w planie sztafety “w późniejszym terminie”. Kiedy? Nie wiadomo, choć do olimpiady są już tylko 53 dni.

Jedna z organizacji obrony praw człowieka w Hongkongu podała, że powodem zmiany trasy sztafety są “niepokojące sygnały o zagrożeniach dla bezpieczeństwa” w Tybecie, gdzie może dojść do zamachów bombowych. Jak jest naprawdę, nie wiadomo, bo prowincja jest od dawna zamknięta dla mediów zachodnich.

Zmiana trasy sztafety witanej w Chinach przez entuzjastyczne tłumy może oznaczać, że sytuacja w Tybecie nie jest do końca pod kontrolą.

Uspokojenie prowincji rząd w Pekinie powierzył twardej części swego aparatu. Do zbuntowanego Tybetu ściągnięto więcej wojska, aresztowano tysiące osób, urządzono pokazowy proces “prowodyrów” zamieszek. W klasztorach trwa kampania edukacji patriotyczna, która zmusza mnichów do wyrzekania się ich przywódcy duchowego Dalajlamy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Kolejne protesty tybetańczyków

czerwiec 13th, 2008

Mimo wprowadzenia nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa w prefekturze Kardze prowincji Sichuan grupki Tybetańczyków wciąż podejmują symboliczne protesty przeciwko chińskim rządom.

„W środę na skrzyżowaniu w centrum miasta demonstrowało kilka osób - mówi tybetańskie źródło. - Ostatnio była cisza, ale znowu się zaczęło”. Inne źródła potwierdzają, że 11 czerwca przed południem w Kardze protestowały co najmniej trzy osoby: trzydziestoletnia Namsel Lhamo z wioski Raka, dwa lata starszy Tenzin Dhargje oraz trzeci Tybetańczyk, którego tożsamości nie udało się ustalić. Tego samego dnia podobny protest podjęli również chłopiec i mężczyzna z wioski Loba.

Chińczycy przeszukali później dom Namsel Lhamo i zaczęli deptać znalezione zdjęcia Dalajlamy. „Jej brat, trzydziestoletni Pema Gjaco, chwycił wtedy za miecz. Urzędnicy uciekli w popłochu, ale zaraz ściągnęli tam ponad dwustu policjantów. Nie aresztowali go, bo zdążył uciec w góry - twierdzi mieszkaniec Kardze. - Teraz kłopoty ma cała rodzina, nawet starcy i dzieci”.

Przedwczoraj w centrum miasta protestował Palden Łangjal, który owinął sobie głowę tradycyjną białą szarfą i powiewał zakazaną tybetańską flagą. Przed aresztowaniem zdołał z nią przejść dwa kilometry.

Według tybetańskich źródeł po 18 marca aresztowano w Kardze ponad sto osób. Część przetrzymywana jest w tym mieście, innych wywieziono do aresztów śledczych w Darcedo i Njarongu. Władze lokalne konsekwentnie odmawiają komentarzy.

Źródło: Radio Wolna Azja (RFA)

Posłowie Sejmu RP apelują do MSZ

czerwiec 12th, 2008

Posłowie Sejmu RP apelują do MSZ, aby zbadało okoliczności napadu na praktykującą Falun Gong w Polsce - Ataki na Chińczyków początkowo w Nowym Jorku, teraz docierają do Polski

12 czerwca godz. 12:00 Biuro Poselskie Andrzeja Czumy

ul. Nowy Świat 41a

00-042 Warszawa

(wejście do Biura poselskiego od ulicy Tuwima)

tel: (22) 692 7227, fax: (22) 692 7226

Podczas konferencji, posłowie Andrzej Czuma i Paweł Poncyljusz, zaapelują do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o zbadanie okoliczności w sprawie ataku na Chinkę praktykującą Falun Gong – starożytną chińską praktykę medytacyjną brutalnie prześladowaną przez Komunistyczną Partię Chin.

Dnia 7 czerwca w Europejsko-Azjatyckim Centrum Handlowym GD w Wólce Kosowskiej, Chinka od 14 lat mieszkająca w Polsce, została napadnięta podczas rozdawania niezależnej prasy chińskiej (Epoch Times). Trzy dni przed incydentem wypowiadała się publicznie przed ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej podczas organizowanej w Polsce Światowej Sztafety Znicza Praw Człowieka. Osoba, która napadła Chinkę wygrażając jej śmiercią, została rozpoznana przez świadków jako pracownik ambasady Chińskiej Republiki Ludowej i widziano ją także jak rozdawała Chińskim handlarzom filmy o niedawnych zamieszkach w Tybecie przedstawiające stanowisko Komunistycznej Partii Chin. Sprawą zajęła się policja w Lesznowoli.

Opinii udzielą International Society for Human Rights oraz Polskie i Europejskie Stowarzyszenie Falun Dafa.

Kontakt:

International Society for Human Rights (ISHR)

tel. +48 510 248 649

e-mail: olympics-rights@safe-mail.net

Polskie Stowarzyszenie Falun Dafa

tel. +48 516 189 514

Kary za demonstracje w trakcie olimpiady w Pekinie

czerwiec 10th, 2008

GW:

Przewodnik opublikował właśnie w internecie komitet organizacyjny olimpiady. Ma obowiązywać nie tylko kibiców, ale też sportowców, działaczy i dziennikarzy.

- W każdym kraju cudzoziemiec ma przestrzegać miejscowego prawa. W Polsce chyba też tak jest? - pyta rzecznik komitetu Sun Weide. - To tylko udogodnienie dla cudzoziemców, zebraliśmy przepisy obowiązujące w Chinach i je opublikowaliśmy.

W przewodniku nacisk położono na zakaz wszelkich protestów i manifestacji, przypominając, że cudzoziemcy nie mogą “narażać na szwank narodowego bezpieczeństwa Chin i zakłócać porządku publicznego”. Nie będzie więc można wykrzykiwać “obelżywych haseł” (choć nie sprecyzowano, jakie hasła są obelżywe), zakazane są też wszelkie “transparenty o treściach religijnych, politycznych i rasowych”.

Rząd w Pekinie boi się przyjazdu na igrzyska obrońców praw człowieka oraz Tybetu. I tego, że w trakcie telewizyjnych transmisji ktoś na trybunach wyciągnie nieodpowiedni transparent czy flagę.

W sierpniu do Pekinu wybiera się pół miliona turystów z całego świata i milion chińskich. W stolicy Chin powita ich wygodny transport, lśniące obiekty sportowe i przyjazna ludność. Przewodnik komitetu organizacyjnego przypomina, że cudzoziemcy muszą zameldować się w ciągu 24 godzin i nie wychodzić na miasto bez paszportu. Lepiej też, by nie przywozili ze sobą niczego, co może być szkodliwe dla chińskiej “polityki, ekonomii, kultury i moralności”. Kto planował spanie na dworze, by oszczędzić trochę grosza, niech lepiej o tym zapomni, bo trzeba utrzymać “publiczną higienę i kulturalny obraz miast”. Olimpijski przewodnik informuje również, że do “pewnych obszarów Chin” nie będzie można pojechać. Można się domyślać, że chodzi m.in. o Tybet.

Już wcześniej Chiny wprowadziły po cichu różne restrykcje wizowe, kontrolując bardziej niż dotąd cudzoziemców chcących odwiedzić Państwo Środka. Obrońcy Tybetu wiz nie dostaną, podobnie jak każdy, kogo konsulat będzie miał na liście podejrzanych - zdaniem władz w Pekinie - osób. Przewodnik komitetu olimpijskiego ostrzega, że sam zakup biletu na igrzyska nie gwarantuje otrzymania wizy.

Masowe aresztowania w Kardze, protest mniszek

czerwiec 10th, 2008

Rankiem 8 czerwca w Draggo (chiń. Luhuo) w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) Cering Como, dwudziestosiedmioletnia mniszka klasztoru Samten Ling, skandowała niepodległościowe hasła i rozdawała przechodniom ulotki z żądaniami „szybkiego powrotu Dalajlamy” i „wolności dla Tybetu”. Po kilku minutach został pobita do nieprzytomności przez funkcjonariuszy Biura Bezpieczeństwa Publicznego, którzy przewieźli ją potem do lokalnego aresztu śledczego.

Kiedy wiadomość o incydencie dotarła do klasztoru, ponad dwieście mniszek ruszyło w marszu solidarności w kierunku siedziby władz lokalnych. Pochód został zatrzymany przez służby bezpieczeństwa - kobiety bito stalowymi prętami, kopano i rażono pałkami elektrycznymi. Większość protestujących zatrzymano i przewieziono wojskowymi ciężarówkami do aresztu; dziesięć skatowanych mniszek trafiło do szpitala, ale nie dopuszczono do nich nikogo z rodziny.

Dwa dni wcześniej symboliczny protest zorganizowało w Draggo trzech mnichów, których również brutalnie pobito. Lokalne źródła twierdzą, że jeden z nich - dwudziestodwuletni Cełang Drakpa - zmarł na skutek tortur.

źródło: TCHRD

Protest mniszek w Draggo

czerwiec 10th, 2008

Od trzech miesięcy władze chińskie nie są w stanie położyć kresu tybetańskim protestom. Przed dwoma dniami zatrzymano ponad trzysta mniszek, które maszerowały w kierunku siedziby lokalnego rządu, domagając się zwolnienia aresztowanej koleżanki.

Rankiem 8 czerwca zatrzymano w Draggo (chiń. Luhuo), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) dwudziestoośmioletnią Cering Como z klasztoru Samten Ling, która rozdawała ulotki z apelem o powrót Dalajlamy. O siedemnastej w kierunku miasta ruszyło ponad 300 mniszek z tej samej świątyni. Wszystkie zostały zatrzymane i pobite.

„Ugjen Lhamo pchnięto nawet jakimś ostrym narzędziem - twierdzi tybetańskie źródło. - Jest ciężko ranna”. Większość kobiet - z wyjątkiem dziesięciu - zwolniono po dziesiątej wieczorem.

„W klasztorze Samten Ling jest 200, 300 mniszek - mówi inne źródło. - W tym proteście uczestniczyły wszystkie. Po zatrzymaniu wywieziono je gdzieś w kilku wojskowych ciężarówkach”.

Przed siedzibą władz okręgu Draggo 6 czerwca protestowali również mnisi. „Wznosili niepodległościowe hasła. Zatrzymano ich i przewieziono do aresztu”. Duchowni - dwudziestodwuletni Cełang Drakpa z Draggo i Dziamsem Nima z Serszulu (chiń. Shiqu) oraz Thupten Gjaco z Dału (chiń. Daofu) - „rozdawali ludziom ulotki. Dwa rodzaje. Jedna miała charakter niepodległościowy i oskarżała chińskich przywódców o sabotowanie wysiłków Dalajlamy na rzecz prawdziwej autonomii Tybetu; druga mówiła o należnej Tybetańczykom wolności politycznej, gospodarczej i kulturalnej”. Przedstawiciele władz lokalnych odmówili komentarzy.